Seria z automatu

PS_20150325193623

One trzy i ja jeden. Pierwsza miała moc w mowie, druga w wyobraźni, trzecia w torbie. Konfrontacja wisiała w powietrzu, choć nie była z mojej strony zamierzona. To był impuls.

– A co tu zbudowałeś? Zamek? Piękny. Nie syp, nie syp! Prosiłam… Chcesz tutaj? Przełóż najpierw nóżkę. Tylko nie spadnij. Nie tak szybko. Zejdź teraz ładnie, uważaj, powolutku. Zobacz, ptaszek, o jaki śliczny. A wieczorem pojedziemy do cioci Kamilki, Maksiu też będzie, cieszysz się? – gderała bez przerwy pierwsza.

Nadawała szybko i głośno, żeby słyszeli wszyscy, nie tylko adresat jej monologu. Gdyby człowiek miał w życiu ograniczoną liczbę słów do wypowiedzenia, ona roztrwoniłaby swoją pulę w godzinę.

Druga oszczędnie gospodarowała słowem, ale jak już mówiła, to spuszczała bujną wyobraźnię ze smyczy. Czarnowidztwo level hard.

– Nie skacz, bo złamiesz kręgosłup – krzyknęła, gdy jej Piotruś niespodziewanie poczuł respekt przed niewysoką zjeżdżalnią i zarządził odwrót.

– Nie biegaj z patykiem, bo sobie go wbijesz w oko – ostrzegała kilka razy produkt swych genów. Dlaczego akurat w oko, a nie w rękę, nogę, czy brzuch? Nie mam pojęcia. Ale wiem jedno: nigdy nie widziałem dziecka z patykiem w oku…

Trzecia cały czas dłubała w telefonie. Co jakiś czas podbiegał do niej Miłoszek, a ona cyk, wyciągała mu z torby smakołyk lub zabawkę. Soczki w kilku smakach, biszkopty, jogurcik, poćwiartowane jabłuszko, mokre chusteczki, piłkę, autko, grabki, łopatkę…

Miłoszek, jak na przedstawiciela przebodźcowanego pokolenia przystało, szybko się jednak nudził maminymi darami, więc w końcu usiadł zblazowany na ławce, wyjął telefon i zaczął grać, upinając co chwilę usta w dzióbek, którym uwalniał wraz ze śliną odgłosy strzałów i wybuchów.

Po kolejnej eksplozji, mama doznała olśnienia i ruchem, jakim prestidigitator wyciąga królika z kapelusza, wyjęła ze swojej przepastnej torby plastikowy pistolet.

Miłoszek schował telefon, wytarł ślinę z brody i ruszył dziarsko z giwerą na front. Najpierw w pełnym biegu zastrzelił Piotrusia. Potem przymrużonym okiem namierzył swoją matkę. Zaśmiał się demonicznie i pach, pach, z zimną krwią oddał dwa strzały z wyprostowanej ręki. Brewka mu nawet nie drgnęła.

Skrzyżowaliśmy spojrzenia i poczułem, że ja będę następny. Nieletni zabójca ukrył się za drewnianym statkiem i bacznie mnie obserwował. W końcu kucnął i zaczął celować.

Wtedy poczułem impuls. Wstałem z ławki i ruszyłem do niego szybkim krokiem. Gdy w połowie drogi wykonałem gest ładowania broni, Miłoszek podciągnął spodnie po same pachy i zaczął wiać. Byłem honorowy, nie strzeliłem mu w plecy. Zawołałem po imieniu, a gdy się odwrócił, pociągnąłem serię z automatu. Może nawet dwie, nie pamiętam, działałem w afekcie.

Z morderczego amoku wyrwał mnie ryk młodego i krzyk jego matki.

– No wie pan? Tak do dziecka?

– Też wychowywałem się na grach i lubię postrzelać … – odpowiedziałem.

– Co za debil! – rzuciła na odchodne.

Place zabaw są naprawdę zabawne. Jestem rad, że dzięki Wiktorii już wkrótce znowu będę na nie regularnie zaglądał ;)

 

 

Nie bądź żyła, podziel się tym wpisem ze znajomymi!

    About Przemo

    Przemo – będąc pacholęciem bał się, że pająki wciągną go za obraz. Teraz boi się tylko ludzi, którzy nie mają wątpliwości. Raczej indywidualista niż gracz zespołowy. Jeśli już musi śpiewać w chórze, to wybiera partie solowe. Perfekcjonista, wegetarianin, libertarianin, półmaratończyk z ambicjami na więcej. Podobno choleryk. Kocha kino bez popcornu i literaturę faktu. Nieznośnie kreśli po książkach. Ceni sobie muzykę nieoczywistą. Ubóstwia sok pomidorowy, zapach farby drukarskiej i wysokie obcasy u kobiet. Specjalizuje się w przebijaniu balonów napełnionych patosem. Bardzo miły, toleruje nawet gluten i laktozę.

    19 thoughts on “Seria z automatu

      1. Obawiam się, że chyba jednak nie… TVN 24 właśnie podał, że kule przeszyły Miłoszka na wskroś ;)

    1. W gruncie rzeczy, to ta babeczka powinna ci podziękować. Dałeś jej synalkowi darmową lekcję. Fakt, brutalną, ale przecież zabawa w zabijanie nie jest dla mięczaków.

      A „patyk w oku” jest mistrzowski. Skąd się ludziom biorą takie wizje w głowach?

    2. A o szczepionkach nic nie gadały? Ja za każdym razem trafiam na ten temat. Jeszcze ewentualnie na wyliczankę zajęć dodatkowych, na które ich pociechy chadzają ;)

      1. Szczepionek nie odnotowałem, być może za krótko tam siedziałem. Wizyta na tym placu zabaw była tylko przerwą techniczną w spacerze ;)

    3. Trafiłeś na klasyczną hipokrytkę. Jak jej Miłoszek strzela do ludzi, to „tylko zabawa”, a jak pan strzela do Miłoszka, to już ordynarny atak.

      Pani Kali ;)

    4. Kolejny raz popłakałam się ze śmiechu czytając twoje wpisy. Bez dwóch zdań, to najlepszy blog parentingowy w Polsce.

      Bomba!

      1. O, dzięki, ale się wątek rozwinął! Nie mam teraz czasu się dokładnie wczytywać, ale po pobieżnym zeskanowaniu tych komentarzy jestem zawiedziony stosunkowo niewielkim hejtem ;) Po forum okupowanym przez mamuśki można by się spodziewać prawdziwego przemysłu pogardy dla takich jak ja, a tu proszę – umiarkowana krytyka ;)

        1. Haha, a skąd wiesz, że to forum dla mamusiek? Watek został przeniesiony na oślą ławkę, fakt, że pierwotnie znajdował sie na forum emama. Tylką skąd pan o tym wie?

    5. Po treści wywnioskowałem, że to muszą być mamuśki ;) I to bez wielkiego wczytywania. Ale szacun dla nich, bo nie ziały nienawiścią. W miarę godnie zniosły debila ;)

      1. No ok, trzymajmy się tej wersji ;) Stawiam na to, że wiedział pan o założeniu wątku na tym konkretnym forum. Chyba moderacja też to wyczuła i traktując jako spam trafił na ośla ławkę. Mimo to życzę miłej lektury i trafnych wniosków.

    6. Nie wiedziałem, a szkoda, bo bym się może dopisał ;)

      Jak rozumiem, pani bierze udział w tej dyskusji?

      Co do samej lektury wątku, to wpisy są dość przewidywalne, więc trudno o jakieś konstruktywne wnioski. No, może poza tym, że jak ktoś przebywa na placu zabaw bez dziecka, to na pewno pedofil ;)

      BTW. Byłem z dzieckiem ;)

    7. A co robiles na placu zabaw? Bo o wlasnym dziecku ani slowem nie piszesz…
      place zabaw…- pelne niebezpieczenstw.
      U nas trojka dzieci spadla z takiego przejscia miedzy zjezdzalnia a domkiem jakies 1,2 nad ziemia moze wiecej – mowie o takich przypadkach, ktore zabralo pogotowie.

    8. Niewielu rzeczy w ogóle nienawidzę, a jedną z czołowych wśród tych nielicznych jest sytuacja, gdy dziecko (z zasady chłopczyk) celuje do mnie z pistoletu-zabawki. Nie rozmywam więc mej nienawiści w żartach, lecz walę z grubej rury pełnym głosem: „Zastanowiłeś się, co robisz, chłopczyku? Celujesz do mnie, żeby mnie zabić? Wydaje ci się, że to dobra zabawa? A kiedy dorośniesz i będziesz miał w ręce prawdziwy pistolet, będziesz zabijał ludzi dla zabawy?” Wprawdzie słowa te w intencji nie są kierowane do dziecka, lecz do jego opiekuna, ale są nader skuteczne. Chłopiec zwykle natychmiast chowa pistolet-zabawkę, a opiekun, nawet jeśli usiłuje protestować, to milknie na pytanie, czy wychowuje dziecko na zabójcę. Przy okazji: mój syn nigdy nie miał pistoletu-zabawki i jakoś mu tego nie brakowało; stąd wniosek, że dorośli kupują takie zabawki, jakimi sami (wcale nie ich dzieci) chcieliby się bawić.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *