Pies z internetu

PS_20141121144147

Córka moja lubi zwierzęta. Wszystkie, jak leci. Małe, duże, pręgowane i skrzydlate. Co więcej, chciałaby mieć je wszystkie w domu – najlepiej w swoim pokoju. Tak, koń, też nie stanowiłby dla niej problemu.

Jestem przekonany, że gdyby od niej zależała ewolucja, to do dziś mielibyśmy chwytne ogony. Swego czasu, chciała nawet zostać weterynarzem, ale przeszło jej, gdy wyjaśniłem, że ręka włożona w odbyt krowy grozi złamaniem, bo krowa niekiedy siada, nie uprzedzając o tym weterynarza…

Na szczęście moja córka ma bardzo mądrych rodziców, którzy nie ulegają prośbom o poszerzenie domowego inwentarza. Musi wystarczyć jej świnka morska, zwana u nas pokątnie szczurem oraz leciwy spaniel o zdolnościach do nadmiernej ekscytacji i regularnie zawodzącej go inteligencji spożywczej (żre wszystko jak leci, w efekcie kilka razy siedział już w windzie do bozi). Przerabialiśmy też rybki, ale po kilku latach akwarium zostało zlikwidowane, bo było tak czyste, że nie było nic widać.

Jednak młodej ciągle mało (ma to po matce). Ostatnio jej się nawet pogorszyło. Najpierw zaczęła przysposabiać osiedlowe koty, nadając im wyrafinowane imiona ( Wielki Bełt, Pręguś Mizerota i takie tam), a potem zaczęła napierać na drugiego psa.

Gdy temat kolejny raz wypłynął, zażartowałem, że kupię go, jak wygra w totka pięć baniek. Ba, nawet złożyłem przysięgę. Chwilę potem, w przypływie ojcowskiej miłości, poszedłem jej na rękę precyzując, że nawet nie musi wygrywać tej kasy, wystarczy, że ją uzbiera. Temat przycichł. Myślałem, że zrozumiała absurdalność swojej prośby. Aż do dzisiejszego obiadu.

Dziecko dokonało ablucji, usiadło do stołu, nawinęło makaron i zagaiło:

– A wiecie, że psy na OLX są za darmo? Nie trzeba tych milionów…

 

Nie bądź żyła, podziel się tym wpisem ze znajomymi!

    About Przemo

    Przemo – będąc pacholęciem bał się, że pająki wciągną go za obraz. Teraz boi się tylko ludzi, którzy nie mają wątpliwości. Raczej indywidualista niż gracz zespołowy. Jeśli już musi śpiewać w chórze, to wybiera partie solowe. Perfekcjonista, wegetarianin, libertarianin, półmaratończyk z ambicjami na więcej. Podobno choleryk. Kocha kino bez popcornu i literaturę faktu. Nieznośnie kreśli po książkach. Ceni sobie muzykę nieoczywistą. Ubóstwia sok pomidorowy, zapach farby drukarskiej i wysokie obcasy u kobiet. Specjalizuje się w przebijaniu balonów napełnionych patosem. Bardzo miły, toleruje nawet gluten i laktozę.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *