Hitler przy stole

PS_20160418205413
Zawsze myślałem, że najbardziej nieoczekiwanie kończą się foki. Dzisiaj przekonałem się, że rozmowy z moją starszą córką stanowią dla nich nie lada konkurencję.

Poniedziałek, godzina 8.30. Pierworodna wyspana i radosna, więc poranek przebiegał bez emocjonalnych kolizji. Ani razu nie akcentowała nienawiści do mnie, a ostatnio zdarza jej się dojrzewać.

Stosunkowo chyżo (tylko dwa „zaraz”) przedarła się przez syf w swoim pokoju, by nie marudzić na widok jajecznicy. A brak tabletu przy śniadaniu wprowadził mnie w iście euforyczny nastrój. Słowem: sielanka.

Nagle, między jednym kęsem a drugim, zapytała o… żonę Hitlera.

Lubię ten jej głód wiedzy, zwłaszcza z historii i polityki, więc rozpocząłem ex tempore opowieść o tym, że fuhrer prawdopodobnie nie miał jednego jądra, a poleciała na niego babeczka, która mogłaby być jego córką. Napomknąłem, że ślub wzięli tuż przed śmiercią, a na weselu w bunkrze podano szampana i chleb z wątrobianką. Przez cyjanek, kulę w łeb i polewanie benzyną zamiast podróży poślubnej, przeprowadziłem ją suchą nogą, skupiając się na teoriach spiskowych wokół jego ucieczki do Argentyny.

Młoda jadła i słuchała. Ba, pojawiły się nawet pytania dodatkowe, czym zaskoczyła mnie kompletnie, bo zwykle wie wszystko najlepiej, co prawdopodobnie odziedziczyła po matce.

Pomyślałem: piekło zamarzło. I już rozpędzałem się w tych opowieściach, gdy nagle przyszło nieoczekiwane i lód puścił:

– Tato, zainteresowałam się czymś i wysłuchałam tego, co masz do powiedzenia, czy teraz mogę dostać dwa zika na długiego żelka?

Kurtyna.

Nie bądź żyła, podziel się tym wpisem ze znajomymi!

    About Przemo

    Przemo – będąc pacholęciem bał się, że pająki wciągną go za obraz. Teraz boi się tylko ludzi, którzy nie mają wątpliwości. Raczej indywidualista niż gracz zespołowy. Jeśli już musi śpiewać w chórze, to wybiera partie solowe. Perfekcjonista, wegetarianin, libertarianin, półmaratończyk z ambicjami na więcej. Podobno choleryk. Kocha kino bez popcornu i literaturę faktu. Nieznośnie kreśli po książkach. Ceni sobie muzykę nieoczywistą. Ubóstwia sok pomidorowy, zapach farby drukarskiej i wysokie obcasy u kobiet. Specjalizuje się w przebijaniu balonów napełnionych patosem. Bardzo miły, toleruje nawet gluten i laktozę.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *